poniedziałek, 24 kwietnia 2017

* czerwone dziewczyny * PRZEDPREMIEROWO


" Saga, historia pewnego morderstwa,
baśń o Japonii lat 1953-2000 
Kochacie ksiażki Murakamiego?
Ta również was zachwyci"







Kazuki Sakuraba "Czerwone dziewczyny. Legenda rodu Akakuchibów"

oryginalny tytuł: "Red Girls: The Legend of the Akakuchibas"
tłumaczenie: Łukasz Małecki

Wydawnictwo Literackie

premiera książki 27 kwietnia 2017




Wielopokoleniowa saga o kobietach, mandze i morderstwie te słowa bardzo mnie zaintrygowały i poruszyły moją wyobraźnię. Jeszcze to porównanie do książek Murakamiego, które uwielbiam. Wszystko to sprawiło, że Czerwone dziewczyny stały się wręcz pozycją obowiązkową na mojej liście książek do przeczytania. Po jej lekturze nie mogę niestety powiedzieć, że ta książka mnie zachwyciła, ale na pewno zaliczę ją do grona książek, które warto znać. Czerwone dziewczyny to nie tylko wielopokoleniowa historia jednej rodziny, ale również powieść ukazująca przemiany kulturowe, społeczne i gospodarcze w Japonii na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Wszystko to przedstawione w realiach sennej i spokojnej prowincji. To duży plus tej książki, bowiem czytelnik na pewno odkryje tu coś nowego i zaskakującego. Głównymi bohaterkami tej powieści są kobiety rodu Akakuchibów - wycofana i nieśmiała Manyō, silna i zbuntowana Kemari oraz  skryta i zagubiona Toko. Manyō zostaje obdarowana niezwykłym darem jasnowidzenia, Kemari pokocha komiksy i ta fascynacja przyniesie jej bogactwo i spełnienie, Toko natomiast odkryje, że jej babka była morderczynią . Ich losy osnute są mgłą tajemnicy, smutku i nostalgii. Wszystko to tworzy niepowtarzalny klimat tej sagi. Jednak cały czas czuje się pewien niedosyt. Całość zapowiada się bardzo ciekawie, książka ma fajne i intrygujące wątki, ale niestety w pewnym momencie czegoś zaczyna brakować. Wszystko staje się monotonne. Z jednej strony główne bohaterki to osoby niezwykle intrygujące, ale z drugiej strony jakoś tak brakuje im życia i energii. Wszystko to sprawia, że nie kibicujemy żadnej z nich. Ten zapowiadany dreszczyk emocji, który pojawia się w tle też nie jest aż tak emocjonujący, jak myślałam, że będzie. Z jednej strony ten wątek z morderstwem robi ogromne wrażenie na czytelniku, ale z drugiej strony, kiedy już poznajemy całą prawdę znowu czujemy jakiś taki niedosyt. Ta historia naprawdę miała potencjał. Wydawało mi się, że będzie to niezwykle emocjonująca saga, a niestety była to raczej przegadana opowieść o kilku pokoleniach jednej rodziny. Mimo wszystko polecam, zawsze warto poszerzać swoje czytelnicze doświadczenia. Ja po prostu spodziewałam się czegoś innego. Zabrakło mi trochę baśniowości i magiczności. 





moja ocena książki 3/5
moja ocena okładki 3/5




Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu :-) :-) :-)