wtorek, 1 listopada 2016

* końca świata nie było *


 "To opowieść nie tylko o podróży do świątyń Majów, na szczyty aktywnych wulkanów i wiosek zamieszkiwanych przez Garifunów, lecz także o podróży w głąb siebie, o poszukiwaniu celu w życiu, o własnej drodze do szczęścia, a przede wszystkim o odkrywaniu wiary w siebie i swoje możliwości."




... Anita Demianowicz po kilku latach pracy w korporacji postanowiła zmienić coś w swoim życiu ... była to zmiana spontaniczna i bardzo odważna ... właściwie z dnia na dzień kupiła bilet, spakowała plecak i wyruszyła w nieznane ... zaimponowała mi tym bardzo ... sama z jednej strony jestem ciekawa świata, ale z drugiej strony dalekie podróże mnie onieśmielają ... a już samotna wyprawa na drugi koniec świata wręcz mnie paraliżuje ... Anita Demianowicz mimo licznych wątpliwości i obaw podjęła się wyprawy bardzo trudnej ... wyruszyła bowiem na kilka miesięcy do Ameryki Środkowej ... zaimponowała mi czymś jeszcze ... żeby lepiej zrozumieć rejon, do którego wyruszyła i ludzi tam mieszkających zaczęła uczyć się języka hiszpańskiego i przebywała w gościnie u tamtejszych rodzin ... chapeau bas! ... jej opowieść o tej podróży jest szczera, prawdziwa, emocjonalna, barwna i bardzo bardzo ciekawa ... sama autorka jako podróżniczka wykazała się niezwykłą determinacją i pasją ... jest osobą ciekawą świata i ludzi ... ma odwagę pisać o swoich wątpliwościach i strachu, ale również o ciekawości, która daje jej siłę i energię do pokonywania trudności ... wszystko to sprawia, że Końca świata nie było czyta się jednym tchem ... barwny tekst urozmaicają dodatkowo fantastyczne zdjęcia ... 



 Anita Demianowicz "Końca świata nie było"
Wydawnictwo Bezdroża 
Grupa Wydawnicza Helion
Wydanie I 
ISBN: 978-83-283-2854-9 



 moja ocena książki 4/5
moja ocena okładki 4/5
moja ocena zdjęć 5/5
[jest ich naprawdę dużo i są bardzo dobre]






Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bezdroża z Grupy Wydawniczej Helion