czwartek, 18 sierpnia 2016

* piknik w Prowansji *



Elizabeth Bard "Piknik w Prowansji. Wspomnienia okraszone przepisami kulinarnymi"
Tytuł oryginału: "Picnic in Provence. A Memoir with Recipes"
przełożyła Beata Długajczyk 
książka wydana w 2016 roku
Wydawnictwo Bukowy Las
ISBN 978-83-8074-006-8

moja ocena książki 5/5
moja ocena okładki 5/5


  "Rozkoszna podróż przez La Belle France... Zabawna, bystra, złośliwa i mądra, z wisienką na torcie w postaci smakowitych przepisów."


... Najnowszą książkę Elizabeth Bard można określić jednym słowem - smakowita ... nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie "apetycznych" przepisów, które się w niej znajdują, ale również cudowną okładkę, która zachęca nas do czytania, no i oczywiście sam styl oraz lekkość pióra autorki ... Piknik w Prowansji to wspomnienia, które są pełne ciepła, wspaniałych postaci, skrajnych emocji, uroczych relacji z innymi osobami oraz cudownych smaków i zapachów ... do tego przypominają nam, co w życiu jest najważniejsze ... jakie wartości powinny być nam bliskie i o co powinniśmy walczyć ... wszystko to okraszone fantastycznymi przepisami [ lody miodowo-tymiankowe śnią mi się po nocach ;-) ] oraz dużą dawką naprawdę dobrego poczucia humoru ... dystans do siebie, świata i innych ludzi oraz sarkazm Elizabeth Bard są naprawdę do pozazdroszczenia ... czytając jej wspomnienia śmiałam się do łez... jest to świetna lektura na wakacje... ... wtedy, kiedy mamy trochę więcej czasu, możemy zwolnić, odpocząć i delektować się krajobrazem oraz smakami Prowansji ... ...jestem pewna, że po lekturze tej książki zakochacie się w Prowansji tak samo jak ja :-)  ... zdecydowanie polecam... 




cytaty z książki:

"Zazwyczaj nie rozmawiam z krowami. Ale to były ważne krowy, wręcz nieodzowne. Gdyby nie one, nasze marzenie o wyrobie prowansalskich lodów zmarniałoby jeszcze przed wykiełkowaniem.
- Witajcie, moje panie - rzuciłam rezolutnie, przypatrując się kościstym grzbietom. Dla mnie, Amerykanki, zwierzęta wyglądały na zbyt wychudzone, by dawać mleko odpowiednie do wyrobu lodów. Ale to przecież Francja, więc nie powinno mnie dziwić, że nawet krowy sprawiały wrażenie będących na diecie."

"Ilekroć robię zakupy spożywcze we Francji, od razu czuję się głodna."

"Paryż w sierpniu wygląda niczym miasto z filmów science fiction, przemienia się w pozbawione życie pustkowie, po którym snują się jedynie kobiety w zaawansowanej ciąży i uliczne koty. Cały cywilizowany świat bawi się ba wakacjach, obnaszając letnie kaszmiry i podwinięte nogawki dżinsów na plażach Bretanii albo białe płócienne spodnie i drogie okulary przeciwsłoneczne na wzgórzach Prowansji." 

"Bardzo mi pomaga, kiedy opowiadam innym o swoich planach - stają się wówczas bardziej realne także dla mnie samej."

"Jako jedynaczka i ostatnia z rodu nosząca nazwisko Bard bardzo bym chciała przekazać je dalej, tymczasem we Francji jest nielegalne, aby drugim imieniem dziecka było panieńskie nazwisko matki. No dobrze, nie tyle nielegalne, co wielce problematyczne."

"Francuzi nie kroją sałaty, tylko pracowicie składają w skomplikowane origami. Mnie, jeśli się nie skoncentruję, nie zawsze udaje się ta sztuka."

"Dzieci to studnia życzeń. Wrzucamy tam nasze nadzieje, nasze lęki, naszą przeszłość, nasze dwa centy."

"Okresy przejściowe nigdy nie były dla mnie łatwe, a to oznaczało problem, ponieważ przez trzydzieści pięć lat mojego życia zawsze istniał jakiś okres przejściowy."

"Szafran to obok ciecierzycy i orkiszu kolejny prowansalski produkt, który bardzo szybko zadomowił się w mojej codziennej kuchni. No dobrze, nie "w codziennej". Gdybym stosowała go na co dzień, skończyłoby się to bankructwem."

"I nagle dotarło do mnie: klamka zapadła. Jeśli w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy nie popełnię morderstwa, przyszłoroczną Gwiazdkę będę obchodziła jako obywatelka Francji."

"Gwendalowi i mnie dobrze się razem podróżuje. Zawsze uważałam, że na miesiąc miodowy powinno wyjeżdżać się nie po ślubie, tylko przed nim. Przecież to, jak dana osoba zachowuje się w podróży, wiele mówi o jej charakterze. Twój mąż przed wakacjami sporządza na kartce listę zabytków, które koniecznie trzeba zobaczyć, i potem z dziką satysfakcją odfajkowuje każdą zaliczoną pozycję? Uważaj, dziesięć lat później odcierpisz swoje, jeśli zdarzy ci się kupić w supermarkecie inny gatunek papieru toaletowego niż zwykle."

"Nasza filozofia podróżowania jest prosta: dużo chodzić i dużo jeść. Zaglądamy do kościołów i do parków, przesiadujemy w knajpkach, wypijamy mnóstwo kawy, próbujemy lokalnych słodyczy."

"Chyba nakręcę własny spot reklamowy: Chcesz schudnąć 5 kilogramów w dwa tygodnie- otwórz lodziarnię. Nie będziesz mieć czasu, żeby zjeść, a między zlewem, witryną i tarasem zrobisz trasę długością dorównującą nowojorskiemu maratonowi. Chyba kupię sobie krokomierz, ot tak, dla zabawy."

"Bywają poranki, kiedy wydaje mi się, że ekspres do kawy jest inteligentniejszy ode mnie."

"Chwytaj okazję, mocno trzymaj szczęście, wychodź na przeciwko ryzyku. Patrząc na ciebie, inni podążą za tobą."



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las :-) :-) :-)