poniedziałek, 25 lipca 2016

* szczęśliwe dziecko *


Aleksandra Piotrowska & Irena A. Stanisławska "Szczęśliwe dziecko, czyli jak uniknąć najczęstszych błędów wychowawczych"
Redaktor prowadzący: Monika Koch
Projekt graficzny okładki: Kamil Pruszyński
Ilustracje: Wojciech Stachyra 
Wydawnictwo Zielona Sowa
książka wydana w 2016 roku
wydanie I
ISBN 978-83-7983-989-6

moja ocena książki 5/5
moja ocena okładki 5/5
moja ocena ilustracji 5/5



"Doktor Aleksandra Piotrowska to mądry człowiek, i bardzo mądry psycholog. Mądrych ludzi trzeba szanować, słuchać i czytać. Może wtedy i nam przybędzie rozumu. [...] Na pewno dzięki niej jestem trochę mądrzejszą matką. "
                 Dorota Wellman

...podpisuję się pod tymi słowami obiema rękami... 




...nie ma chyba w życiu piękniejszego momentu niż przyjście na świat naszego dziecka... ...kiedy zostajemy rodzicami definicja miłości w naszym pojęciu zmienia się nieodwracalnie... ...jest to fanatyczna zmiana, ale dopadają nas też wątpliwości... ...jak mamy wychowywać ten nasz mały cud żeby wyrósł na dobrego, spełnionego i szczęśliwego człowieka?... ...zdajemy sobie sprawę jaka to odpowiedzialność a do tego mamy dookoła siebie mnóstwo doradców, którzy bardzo często wprowadzają do naszego domu chaos... ...jeśli ten scenariusz jest wam znany ... jeśli kochacie swoją pociechę nad życie, macie dobre intencje  i chcielibyście uniknąć błędów wychowawczych sięgnijcie po książkę "Szczęśliwe dziecko, czyli jak uniknąć najczęstszych błędów wychowawczych?...  
... jest to bowiem fantastyczna odpowiedź na wszystkie nurtujące nas pytania... ... odpowiedź mądra, wyważona i rozsądna... ...książka ta porusza chyba wszystkie problemy z jakimi borykają się na co dzień młodzi rodzice... ...porusza i nie zostawia nas rodziców bez odpowiedzi i to jest najważniejsze... ...świetna książka...  ...zdecydowanie polecam...


wybrane cytaty z książki:
"Najogólniej rzecz biorąc, pod koniec pierwszego roku życia dziecka bardzo wielu rodziców (niestety głównie mam czy zastępujących je przez wiele godzin babć) wpada w pułapkę pod tytułem "wiem, ile dziecko powinno zjeść". I nie dopuszczając czegoś, co w odniesieniu do siebie traktują jako normę: "No dziś jakoś nie mam apetytu!". Ale jeśli  chodzi o dziecko, mamy przeświadczenie, że każdego dnia powinno zjeść tyle samo. Tyle, ile mu przygotujemy."

"I pojawiają się kłopoty, ponieważ dziecko bardzo szybko wyczuwa napiętą atmosferę towarzyszącą posiłkom: nikt w rodzinie nie śmie się ruszyć, wszystkie oczy są w nie wpatrzone - zje czy wypluje? W tej sytuacji jego biedny żołądek się kurczy i nawet gdyby maluch wcześniej chciał coś zjeść, teraz już nie ma ochoty. Jeśli takie sytuacje się powtarzają wyprodukujemy następnego niejadka."

"Po pierwsze - pozwól mu zgłodnieć, nie karm go bez przerwy. Przychodzi czas posiłku i twoją sprawą jest, dzieciaku, czy z niego skorzystasz, czy nie. Masz prawo nie jeść, nie będę cię zmuszać. Ale następny posiłek będzie za dwie, trzy godziny. Po drugie - popraw atmosferę towarzyszącą podczas jedzenia. Postaw przed dzieckiem talerz, niech próbuje jeść samo."

"Przywiązanie działa jak termostat - daje dziecku wystarczające poczucie pewności siebie i przekonanie, że sobie poradzi, a włącza się i skłania dziecko do wejścia w bliski kontakt, gdy zaczyna się dziać coś złego. Gdy malucha spotyka jakieś nieszczęście, wtedy szuka u matki czy ojca pocieszenia, przytula się, a po piętnastu sekundach jest już gotowy dalej poznawać świat. I to jest pierwsza rzecz, jaką powinni dziecku zapewnić rodzice - pewność, że jest takie miejsce, taka bezpieczna jamka, do której można się schronić przed wszelkimi zagrożeniami. Dopiero wtedy, kiedy masz taką jamkę, masz też odwagę, żeby eksplorować, poznawać, zmierzyć się z tym, co nieznane. A przecież jest to konieczne do rozwoju. Te czynności badania przedmiotów, ale także innych ludzi, te pytania, kierowane nawet do obcych: "A co tam masz? A gdzie idziesz?", są niezbędne do nabycia odpowiednich kompetencji intelektualnych, poznawczych, społecznych i emocjonalnych. Jeśli wielokrotnie doświadczamy tego, że nawet kiedy poniesiemy totalną porażkę, utulą nas, obetrą łezki i wyślą dalej, zapewniając, że damy radę, to może następnym razem faktycznie sobie poradzimy. Takie doświadczenia są konieczne, i psim obowiązkiem rodzica jest zapewnić je dziecku, dać mu poczucie pewności i oparcia."

"Niestety, część rodziców uważa, że nie można pozwalać dziecku na zabawy niezgodne ze stereotypem płci. Jeśli ich trzyletni synek z radością dorwie się do wózeczka dla lalek, który pod piaskownicę podprowadziła jakaś dziewczynka, to namawiam  serdecznie, żeby nie reagować paniką, bo prawdopodobieństwo, że tego typu zabawy przyczynią się do powstania preferencji homoseksualnych, jest zerowe."

"Chodzi o to,żeby nie kochać głupio. Żeby, niezależnie od natężenia swoich uczuć do dziecka, nie działać bez rozumu. Bo w rezultacie ta bezrozumna, bezrefleksyjna miłość je krzywdzi."

"Posiadanie dziecka to nie jest stan wyjątkowy, który musi zmieniać nasze upodobania i wszystkie przyzwyczajenia. Oczywiście, nie wyobrażam sobie, żeby mając małe dziecko, prowadzić rozpasane życie towarzyskie wieczorową porą, ale mamy przecież prawo do tego, żeby co jakiś czas spotkać się ze znajomymi, wyjechać na urlop i tym urlopem pożyć. Nie sądzę, żeby w stu procentach zasadne było kurczowe trzymanie się takiego rytmu dnia, jaki był wypracowany wcześniej."

"Kara fizyczna nie wychowuje."

"A w ogóle sądzę, że większość przypadków bicia dzieci dość słabo wiąże się z ich wcześniejszymi zachowaniami, nie wynika z chęci korygowania ich postępowania. Bicie jest raczej odreagowaniem na dziecku rodzicielskich frustracji, złości, poczucia bycia lekceważonym. To, krótko mówiąc, wyraz rodzicielskiej bezradności, nieumiejętności poradzenia sobie z odczuwaną złością w inny, bardziej przemyślany i dojrzały sposób." 

" [...] parę słów do dziadków [...] Pomyślcie o tym, że wasze dzieci są już dorosłe, mają prawo do własnych decyzji i nie muszą powielać tych sposobów postępowania, które według was są jedynie słuszne, czyli waszych. Dzieci mogą dokonywać innych wyborów dotyczących wychowania, karmienia, spędzania czasu z dzieckiem, organizowania mu dodatkowych zajęć. W tej kwestii niemal co pokolenie są jakieś inne opinie i zwyczaje. I proszę mi uwierzyć, że fakt posiadania siwych włosów nie jest równoznaczny z posiadaniem monopolu na rację. To nieprawda, że zawsze nasze wybory, nasze preferencje są lepsze od prezentowanych przez pokolenie o oczko niżej. [...]"



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa :-) :-) :-)