środa, 16 stycznia 2013

*Balladyny i romanse"




Ignacy Karpowicz "Balladyny i romanse"


... Hmmm mam trudność z oceną tej książki. Z jednej strony coś mnie do nie przyciągało, z drugiej odpychało. Nie wiem czy mam wystawić ocenę pozytywną, czy negatywną. Na pewno na uwagę zasługuje niezwykła wyobraźnia autora wręcz szalona. Majstersztyk to również gra skojarzeń, która niejednokrotnie bardzo zaskakuje czytelnika. Kompozycja szkatułkowa, która pozwala na zabawę z formą i narracją jest też bardzo ciekawym pomysłem. Na kartach tej książki łączy się subtelność, liryczność, delikatność z wulgarnością i dosadnością, co jest dosyć odważnym pomysłem. Mnóstwo w tej powieści aluzji, odniesień, kontekstów, co prowokuje czytelnika do refleksji, a może nawet autorefleksji na temat współczesnej rzeczywistości , na temat relacji międzyludzkich, na temat współczesnej obyczajowości, na temat naszego światopoglądu. Z jednej strony "Balladyny i romanse" dostarczyły mi dużej rozrywki, ale z drugiej strony momentami wywód autora przypominał jeden wielki bełkot, co było męczące i nużące. Z jednej strony pomieszanie elementów sacrum i profanum sprawiało wrażenie przemyślanej prowokacji, ale momentami trochę wymykało się to Karpowiczowi spod kontroli. Początek intrygujący, środek zaskakujący, koniec nużący i rozczarowujący...